Case studies

MASZERUJ, ALBO GIŃ!

Pomagam uniknąć żandarmerii weteranowi Legii Cudzoziemskiej.

„Maszeruj, lub giń! (Marche, ou creve!)” to jedna z dewiz Legii Cudzoziemskiej. Legia to elitarna francuska formacja wojskowa z półtorawiekową tradycją, rekrutująca się z cudzoziemców. Jednym
z jej żołnierzy był mój Klient, który zwrócił się do mnie o pomoc. Od kilkunastu lat – po odbyciu służby – przebywał we Francji, nie mogąc przyjechać do Polski i odwiedzić rodziców. Niemożność ta była skutkiem jego błędu sprzed lat: przed wstąpieniem do Legii nie uzyskał zezwolenia polskiego Ministra Obrony Narodowej. To zaś na gruncie nieobowiązującego wówczas kodeksu karnego z 1969 roku stanowiło ciężkie przestępstwo i podlegało karze pozbawieniem wolności. Klient był do dłuższego  czasu poszukiwany w miejscu zamieszkania jego rodziców przez żołnierzy Żandarmerii Wojskowej. Obawiał się, że w przypadku przylotu do Polski może zostać zatrzymany na lotnisku i aresztowany.

Postawiono przede mną zadanie „uregulowania” sytuacji prawnej Klienta, w najgorszym wypadku poprzez wymierzenie mu względnie łagodnej kary, by mógł odbyć ją i cieszyć się spokojem. Sprawa wydawała się ciekawym wyzwaniem. Sprowadzała się do wykazania, że czyn Klienta sprzed lat – choć formalnie wypełniający znamiona przepisu karnego – właściwie pozbawiony jest szkodliwości społecznej w stopniu wymagającym jego ukarania: i to ze względu na upływ czasu, jak i na fakt, że z uwagi na obecność i Polski, i Francji w strukturach NATO służba Klienta w szeregach armii francuskiej nie może być obecnie uznana za zagrażającą bezpieczeństwu Rzeczypospolitej.

Wyzwaniem okazały się też kwestie formalne. Z uwagi na liczne reorganizacje wojskowego wymiaru sprawiedliwości na przestrzeni kilkunastu lat zniesiono prokuraturę wojskową, która prowadziła postępowanie przeciw Klientowi. Przepisy odnoszące się do właściwości prokuratur wojskowych „przejmujących” sprawy po jednostkach zlikwidowanych nie były dostatecznie jasne. Mało tego, w 1998 roku wszedł w życie nowy kodeks karny, przekazując odpowiedzialność z tego tytułu z części wojskowej kodeksu do części powszechnej (a tym samym z gestii prokuratur wojskowych do właściwości prokuratur „cywilnych”). Nie uregulowano jednak wyraźnie, czy śledztwa wszczęte przed laty przez prokuratury wojskowe prowadzić mają prokuratury powszechne. Ostatecznie zdołałem skierować wniosek o umorzenie postępowania do właściwego rzeczowo prokuratora wojskowego. Dochodzenie zostało umorzone po wielu latach od jego wszczęcia, zaś Klient-legionista w stanie spoczynku  mógł wreszcie po latach wrócić do kraju i cieszyć się przywróconą możliwością bezpośredniego kontaktu z rodzicami. Strudzeni żandarmi mogli wreszcie powrócić do koszar. 

Autor

Jarosław Pawłowski

Adwokat

Jarosław Pawłowski